Zima na południowym-zachodzie

Zima na południowym-zachodzie od kilku lat nie zachwyca; przynajmniej miłośników prawdziwej zimy czy też 4 wyraźnych pór roku. Ten region zawsze był uważany za najcieplejszy w Polsce, no może poza południowym górskim pasem Sudetów. W tym roku, tak jak i w kilku lub nawet kilkunastu poprzednich jest dość ciepło. Przyznam szczerze, że zimowe buty po raz pierwszy ubrałam w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, bo akurat się trochę ochłodziło. Ba, przez tydzień, na początku stycznia leżała nawet cienka warstwa śniegu. A później przyszedł deszcz i znów się zrobiło szaro-buro. Ostatnio przechodzą wichury, co też staje się już typowe dla tej pory roku. W ostatnich latach tendencja jest taka: grudzień jest ciepły, temperatury wahają się pomiędzy +5 a +15C, choć często pada deszcz, styczeń czasem potrafi przynieść kilka mroźnych dni, luty jest zdecydowanie chłodniejszy i zwykle spadnie w nim trochę śniegu, marzec jest nieprzyjemnie zimny i deszczowy. Pogoda mało turystyczna, za to pozwalająca zaoszczędzić na ogrzewaniu, oszczędzająca zimowe obuwie i odzież, zimowe opony i akumulatory. Niestety w trakcie tutejszych zim śnieg i mróz zwykle mijają się, tzn. kiedy pada śnieg, temperatura jest zbliżona do 0 stopni, dlatego nigdy nie leży długo, a jak przychodzą siarczyste mrozy (na szczęście krótkotrwałe), to nie ma śniegu, przez co straciłam już sporo kwiatów. W tym roku scenariusz się powtarza, co więcej wczoraj wypatrzyłam na ogrodzie kiełkujące hiacynty. A szkoda, bo pewnie wkrótce się trochę ochłodzi i nie nacieszę się ich pięknym widokiem. Ale co zrobić, niestety krokusy na trawniku też zakiełkowały i jeśli nie przyjdzie zima to pewnie za chwilę zakwitną. Chciałoby się powiedzieć: południowy klimat (mając na myśli południe Europy), ale przez te niespodziewane, krótkotrwałe ale „niszczycielskie” ataki mrozu, które – jeśli już przyjdą – przekraczają -15C, a zdarzało się i -30C, południowe roślinki by nie przeżyły, a my musimy mieć „zapasową” cieplejszą odzież. Kiedyś – w przypływie zimowej euforii w czasie tych nielicznych śnieżnych i zimnych dni – chciałam kupić sobie łyżwy i narty biegówki, na szczęście nie zrobiłam tego, bo nie wiem czy byłaby okazja użyć sprzętu choć tyle razy ile jest palców na jednej dłoni. A szkoda. Mimo wszystko brakuje mi 4 wyraźnych pór roku. Dziś kolejny wietrzny, choć dość ciepły dzień… I znów zanosi się na deszcz.